Dawno, dawno temu w niezwykłej, pokrytej nieprzemierzonymi kniejami
krainie królował etos rycerski, a słowo honoru wiązało mocniej niż beton.
Męstwo i odwaga były czymś zupełnie naturalnym, ot, na porządku dziennym.
Urodzajne ziemie rodziły posłusznie plon swoim gospodarzom, a zdobne kosami
złotowłose dziewki marzyły o zamęściu. Bartodzieje doglądali pasiek, kołodzieje
wespół z kowalami wytwarzali wozy, a oręż, tak białą, jak i miotającą duchowni
opiece boskiej polecali. W przysiółkach, na kolejnych popasach mógł się zacny
rycerz dzbanem domowego piwa pokrzepić i wtenczas na wojenkę ruszyć.
A potem zaczynała się masakra. Życie ludzkie niewiele było warte w
niespokojnym średniowieczu. Trup słał się gęsto i nie tyczyło się to tylko
zbrojnych. Zwykły kmieć, a także białogłowy i dzieci w jego obejściu, znaczyli
mniej niż zrywane końskimi kopytami połacie trawy na polu bitewnym. Chałupy
palono, gospodarzy sieczono, kobiety i dziewczynki brano gwałtem, a
najmłodszych rozdeptywano. Jeśli się tam który dzieciak uchował i w las uszedł,
to go pewnie wilcy na wieczerzę zjadali.
Najnowsza, czwarta już pozycja z krzyżackiej serii Dariusza Domagalskiego to zbiór opowiadań dopełniających doskonałą trylogię kabalistyczno-historyczną relacjonującą okoliczności bitwy pod Grunwaldem, czyli do dziś dnia wspominanego, podstępnego fortelu militarnego i triumfu wojsk polskich. Opowiadań w zbiorze pod wspólnym tytułem „I niechaj cisza wznieci wojnę” jest sześć, a wszystkie doskonałe i potwierdzające wysoki poziom z trzytomowego cyklu krzyżackiego („Delikatne uderzenie pioruna”, „Aksamitny dotyk nocy”, „Gniewny pomruk burzy”). Warto zaznaczyć w tym miejscu, że opowiadania można czytać w kompletnym oderwaniu od poprzednich książek autora. Ich zamknięte i świetne fabuły doskonale sobie radzą jako samodzielne dzieła, a z każdego zdania bije niezwykła znajomość rzeczy połączona z umiejętnością plastycznego budowania kolejnych scenerii. Słychać tętent koni na gościńcu, świst opadających na przeciwników mieczy, a krew ginących nieomal tryska spod okładek książki. Dla równowagi morze pachnie jodem, a serwowane piwo mile drażni zmysł powonienia.
Najnowsza, czwarta już pozycja z krzyżackiej serii Dariusza Domagalskiego to zbiór opowiadań dopełniających doskonałą trylogię kabalistyczno-historyczną relacjonującą okoliczności bitwy pod Grunwaldem, czyli do dziś dnia wspominanego, podstępnego fortelu militarnego i triumfu wojsk polskich. Opowiadań w zbiorze pod wspólnym tytułem „I niechaj cisza wznieci wojnę” jest sześć, a wszystkie doskonałe i potwierdzające wysoki poziom z trzytomowego cyklu krzyżackiego („Delikatne uderzenie pioruna”, „Aksamitny dotyk nocy”, „Gniewny pomruk burzy”). Warto zaznaczyć w tym miejscu, że opowiadania można czytać w kompletnym oderwaniu od poprzednich książek autora. Ich zamknięte i świetne fabuły doskonale sobie radzą jako samodzielne dzieła, a z każdego zdania bije niezwykła znajomość rzeczy połączona z umiejętnością plastycznego budowania kolejnych scenerii. Słychać tętent koni na gościńcu, świst opadających na przeciwników mieczy, a krew ginących nieomal tryska spod okładek książki. Dla równowagi morze pachnie jodem, a serwowane piwo mile drażni zmysł powonienia.
I jeszcze o dialogach słówko. Nie posługują się oczywiście bohaterowie
prawdziwą staropolszczyzną, bo tę niewielu czytelników by zrozumiało. Język jest
jednak tak udatnie stylizowany, że pogłębia klimat, a dialogi czyni lekkimi.
Według Dariusza Domagalskiego tym, co ludzie potrafią robić najlepiej,
jest wojna, chaos i zniszczenie. Mało to budujące, szczególnie, gdy przypiszemy
ową destrukcyjną aktywność wpływowi kabalistycznych Sefir Drzewa Życia, które
popychają ludzi do z góry określonych działań, nie dając im większego wpływu na
wybór życiowej ścieżki. Aspekt metafizyczny, choć nie dominuje, cały czas jest
obecny. Popycha akcję i losy bohaterów, ale wciąż pozostaje ledwie widoczny i
nieuchwytny.
Dawno nie czytałam tak dobrze napisanej książki osadzonej w realiach historycznych. Gdyby szanowny autor zechciał zostać wykładowcą historii, to bez wahania wracam do szkolnej ławy.
Dawno nie czytałam tak dobrze napisanej książki osadzonej w realiach historycznych. Gdyby szanowny autor zechciał zostać wykładowcą historii, to bez wahania wracam do szkolnej ławy.
Dariusz Domagalski
I niechaj cisza wznieci wojnę
Fabryka Słów, 2011
Stron: 369
Cena: 34,90 zł
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz