Wyobraźcie sobie alternatywny świat, kwitnący
wszelkim stworzeniem magicznym tuż pod zupełnie normalną tkanką Torunia, miasta
zacnego i cenionego przez hordy turystów wszelkiej maści. Zamknijcie oczy,
wciągnijcie w płuca zapach Bydgoskiego Przedmieścia i wsłuchajcie się w
tłumione odgłosami miasta nocne życie pobliskiego parku. Ścieżka znajduje się
dokładnie za waszym prawym ramieniem. Tuż obok, ot, dwa bloki dalej, mieszka
Teodora. Na co dzień policjantka, niekonwencjonalna gwiazda dochodzeniówki
podejrzewana o ponadnaturalne zdolności, a prywatnie wiedźma, której zdolności
i rozliczne kontakty nawet po wódce się policyjnym przełożonym p nie śniły.
Mało?
No to proszę bardzo:
Thorn, magiczne alter ego Torunia, to miejsce, w
którym swój dom znalazły niezwykłe stworzenia. Są wampiry, szyszymory,
viccanki, wilkołaki, wiedźmy i nekromanci. I właśnie tutaj nasza główna
bohaterka otrzymuje od Rady zlecenie schwytania niebezpiecznego osobnika. W
wypełnieniu zadania pomogą jej dwaj kumple. Diabeł, w prostej linii potomek
Luca, i anioł, zbuntowany wnusio archanioła Gabriela (dla przyjaciół i rodziny
Gabe’a).
Świat powieści Anety Jadowskiej to niezwykle
barwne miejsce, w którym sprawy zwykłych ludzi i sekrety magicznych stworzeń
splatają się ze sobą w najmniej oczekiwanych momentach. Postaci, tak ludzie,
jak i okazy nadnaturalne, są zarysowane niezwykle plastycznie. Akcja toczy się
wartko i bez zgrzytu podąża ku szczęśliwemu zakończeniu. Nawet do dialogów
ciężko się przyczepić: ich język jest sprawny, a całość dowcipna i lekka w
odbiorze. Intryga też zdecydowanie poprawna.
Poczepiamy się trochę?
Możemy, ale z góry uprzedzam, że będzie to mocno
naciągane. Ot tak, przyczepimy się, żeby tradycji stało się zadość. Właściwie
zarzuty są dwa. Pierwszy to taka nieznaczna psychiczna dwutorowość głównej
bohaterki. Dora jest twarda, odważna i daje sobie radę w nawet najbardziej
ekstremalnych sytuacjach, a jednocześnie jest miękka, przykłada wagę do
ludzkich konwenansów, popada w dołki psychiczne i szuka oparcia na męskim
ramieniu. Ale czy nie na tym polega kobiecość?
Druga sprawa to pewne zapożyczenia pomysłów, choć
w tym konkretnym przypadku nazwałabym je raczej inteligentnie wykorzystanymi
inspiracjami. Przykład? Potterowskie zaklęcie petryfikacyjne i parę innych rzeczy,
których w tym miejscu wymienić nie wypada, by nie zdradzić czytelnikowi zbyt
wiele.
Podsumowując, rzecz jest dobra, nieźle napisana i
redaktorsko wygładzona. Ja się ubawiłam setnie i z pewnością przeczytam kolejne
tomy. Trzeba bowiem wiedzieć czytelnikowi, że przygody Dory wypełnią
sześcioksiąg. I to bardzo dobra wiadomość, ponieważ od dzisiaj Toruń będzie się
nam kojarzyć z dobrą literaturą, a nie z jedyną słuszną stacją radiową.
Aneta Jadowska
Złodziej dusz
Fabryka Słów 2012
Stron: 447
Cena: 34,90zł

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz